Sedona

Sunday, Feb 25th

Sedona


Sedona jest przykładem miasta, które przerosło samo siebie. Dowodem dumy mieszkańców z sukcesu jakim stało się to miejsce, jest powtarzane często zdanie, że Bóg stworzył Grand Canyon, oczywiście, ale na stałe mieszka w Sedonie. Inkorporowane dopiero w 1988 roku, do dziś nie nadąża za własną sławą i popularnością. Sedona jest zabudowana chaotycznie, nie ma historii ani historycznej architektury, nie ma nawet własnych znaczących atrakcji. Miasto dopiero nadrabia braki budując ciekawszą infrastrukturę i doganiając swoją własną legendę.  (Zobacz mapę).


Pomnik konia w centrum Sedony Zdjęcie: Alan English


Dzisiejsza Sedona ma ponad 11 tysięcy stałych mieszkańców, ale rocznie odwiedza to miasto ponad 5 milionów turystów. Niewiele miast na świecie byłoby w stanie sprostać takiemu zadaniu, a co dopiero miast tej wielkości, Sedona jest przecież małym miasteczkiem. Obsługa 5 milionów osób rocznie wydaje się tytanicznym zadaniem nawet dla tak dużych miast jak Warszawa czy Praga, ale Sedona jest rzeczywiście wyjątkowa. Miasto leży na terenie dwóch powiatów: Yavapai i Coconino. Granica między powiatami przebiega na wschód od lotniska w terenie, na którym prawie nic nie ma, chociaż kilka sąsiadujących ze sobą domów na południe od drogi 89A leży w dwóch różnych powiatach. Fakt przynależności terytorialnej do dwóch różnych obszarów administracyjnych nie ma jednak żadnego praktycznego znaczenia, ponieważ Sedona ma niezależną administrację.

Sedona leży u stóp wielkiej skarpy Wyżyny Colorado, zwanej Mogollon Rim (wym. mo-go-jon), którą widać prawie z każdego punktu w mieście. Spływający z Wyżyny strumień Oak Creek w ciągu milionów lat mozolnej pracy wyciął w Colorado Plateau głęboki, kręty wąwóz łączący wyżynę z płaskim obszarem poniżej i dalej na południe - z pustynią Sonora. Z lekko pofałdowanej równiny tuż poniżej Plateau można wejść wprost do kanionu ocienionego prawie pionowymi ścianami i rosnącymi powyżej sosnowymi lasami i gajami jałowca. Linia graniczna Wielkiej Wyżyny Colorado nie jest jednak równa i jednolita, wietrzała bowiem przez cale miliony lat i nierównomiernie. Dziś składa się z pociętych stromymi wąwozami skalnych wysepek wystających wysoko ponad otaczającą je od południa i zachodu nizinę Verde. Zajmujące wielkie przestrzenie w czterech stanach Colorado Pleateau wygląda na satelitarnych zdjęciach jak wielki bochen wiejskiego chleba. Nieznacznie tylko pofałdowana i rumiana powierzchnia Wyżyny kontrastuje ostro z poszarpanym brzegiem, który w okolicach Sedony przypomina dobrze wypieczoną, chrupiącą skórkę. Kaniony i doliny były od niepamietnych czasów zamieszkałe przez liczne plemiona indiańskie. Panował tu zawsze miły chłód a żyzna ziemia i wielkie ilości czystej, źródlanej wody sprzyjały wszelkim uprawom. Do dziś istnieje tu wiele przepięknych sadów owocowych, popularne są zwłaszcza jabłonie i grusze, udają się też bardzo dobrze uprawy winogron, z których wytwarza się tu całkiem niezłe wina.

Region Verde Valley ma wspaniały klimat, inny niż cała reszta Arizony. Pomimo że Sedona leży zaledwie 30 mil na południe od Flagstaff, panują tu zupełnie inne warunki pogodowe. Podczas kiedy w Sedonie rzadko pada śnieg, Flagstaff ma często srogie zimy, a śnieg utrzymuje się miesiącami. W lecie chłodne noce i przyjemne ciepło w ciągu dnia w Sedonie, to kompletne przeciwieństwo piekielnych pustynnych upałów w dzień i przymrozków w nocy oddalonego zaledwie o 110 mil na południe Phoenix. Wyjątkowy klimat jest wynikiem położenia geograficznego i wysokości nad poziomem morza. Flagstaff leży na wysokości 7,000 stóp npm, a Phoenix w sercu pustyni, na wysokości 1,000 stóp. Sedona leży pośrodku i na samym pograniczu wielkiej Równiny Colorado i pustyni Sonora, na wysokości 4,500 stóp npm. Wysoka na 600 stóp skarpa Mogollon Rim (wym. "Mo-go-jon") stanowi naturalną zaporę dla gorących pustynnych wiatrów z południa, i zimnych prądów z północy.

Wznoszące się na kilkaset stóp samotne zwietrzałe pozostałości po dawnej skarpie Mogollon Rim przesuwanej powoli przez procesy erozji coraz dalej na północ, składają się głównie z czerwonego i różowego piaskowca. Przemieszane warstwami z pokładami innych materiałów i z białym błyszczącym wapieniem i ustrojone na wierzchu kępami jałowców i strzelistych sosen, z bliska przypominają kawałki wielkiego tortu z warstwą ciemno-zielonych soczystych owoców. Całość tworzy niepowtarzalny i jedyny w swoim rodzaju wielki pokaz świateł i cieni każdego dnia o zachodzie słońca i chociaż trwa on zaledwie kilkanaście minut, jest jednym z najpiękniejszych widoków na świecie. Wielu odwiedzających to miejsce po raz pierwszy twierdzi, że warto tu przyjechać choćby tylko po to, żeby zobaczyć zachód słońca.

Okolica Sedony, Oak Creek Canyon, wzgórza dookoła miasta i Mogollon Rim to również setki wspaniałych tras rowerowych i pieszych. Wiele z nich zaczyna się dosłownie na podwórkach domów mieszkalnych, za którymi nie ma już nic, kończy się miasto i zaczyna się ścieżka prowadząca w okoliczne góry. Sedona to jedno z pierwszych miast, w których utrzymanie przyrody w stanie jak najbardziej zbliżonym do naturalnego jest przestrzeganym przez wszystkich priorytetem. Wszędzie na obrzeżach Sedony, a nawet w ogródkach i w parkach, można spotkać dzikie zwierzęta. Spotkanie z jeleniem a latem nawet z armadillo, nie jest niczym nadwyczajnym nawet w Chicago, ale w Sedonie widuje się też czarne niedźwiedzie, hordy javelinas*, a nawet górskie lwy. Miejscowi przestrzegają przed samotnymi wycieczkami w terenie i wiedzą dlaczego. Górskie lwy atakowały nawet jadących z dużą szybkością rowerzystów, a javelinas są odpowiedzialne za kilka napaści na turystów w różnych rejonach USA, w tym co najmniej jeden śmiertelny.

Sedona nie jest już stolicą westernu, ale jest dziś stolicą amerykańskiego New Age. Pojawiło się tu mnóstwo uzdrowicieli, znachorów, wyznawców jakichś dziwnych mieszanek science fiction z religiami Dalekiego Wschodu, oraz różnych cwaniaków z Philadelphii i z Chicago udających nawróconych derwiszów. Niektórzy oferują różne "sesje uzdrawiające", spacery wokół ułożonych w okrąg kamieni wzmaniające jakieś witalne energie, inni udzielają skomplikowanych lekcji erotyzmu połączonego z pseudo-wschodnimi sposobami wymawiania mantry i z nauką przeżywania, itd. Są tu prawdziwi lekarze stosujący tradycyjne metody leczenia schorzeń, uzdrawiacze stosujący medycynę alternatywną i znachorzy leczący przy pomocy wibracji i kosmicznych dźwięków. W mieście można się poddać kuracjom cholistycznym, masażom rozgrzanymi kamieniami, kuracjom Reiki i akupunkturze. Można się też leczyć aromatoterapią, hipnoterapią lub zwykłymi masażami. Tysiące świadków potwierdza też niezwykły (pozytywny) wpływ na człowieka słynnych vortexów.

Sedona stała się bardzo modna wśród elity, głównie Hollywoodzkiej, ale też nie-artystycznej, ale zamożnej i znudzonej własną zamożnością elity biznesu. Osiedlają się tu też chętnie pisarze, dziennikarze, malarze i poeci i "ładujący akumulatory" niezwykłą pra-energią uduchowieni artyści wszelkiego rodzaju. Rejon Sedony - w każdym razie tak sugerują doniesienia świadków - jest też wyjątkowo często odwiedzany przez UFO's. Tak często, że pojawiły się już dziesiątki teorii tłumaczących szczególne zainteresowanie Obcych tym terenem, a całe zastępy dziennikarzy, autorów poważnych i różnych drobniejszych pisarzy i pisarczyków wciąż publikuja całą lawinę artykułów, publikacji i książek o cudach Sedony. Są tu "vortexy" - galaktyczne wiry kosmicznych energii - korytarze do równoległych Wszechświatów i inne niewytłumaczalne narazie zjawiska manifestujące się właśnie w Sedonie. Racjonalni badacze UFO's sądzą, że ma to może związek z pokładami rudy żelaza w okolicznych górach, co zmienia podobno w jakiś sposób pola magnetyczne w okolicy. Trudno jednak zrozumieć dlaczego miałoby to aż tak dziwić cywilizacje pozaziemskie, nawykłe, możnaby przecież sądzić, do różnych anomalii we Wszechświecie. Według licznych statystyk, Sedona jest odwiedzana przez UFO's częściej niż Area 51, Pentagon i atomowe instalacje razem wzięte. Może to faktycznie vortexy, anomalia grawitacyjne i Aliens, a nie zręczna akcja reklamowa. Jak by nie było, tubylcy chwalą się, że w Sedonie żyje więcej instruktorów i nauczycieli różnych praktyk - od nauki seksu po spirytualizm - niż w San Francisco! Trudno w to uwierzyć, ale to podobno prawda, nic więc dziwnego, że inteligencje pozaziemskie odwiedzają to miejsce tak często i tak tłumnie. Można się tu rzeczywiście sporo nauczyć. Poza tym, Sedona to naprawdę urocze miasteczko, pełne wspaniałych ludzi i najpięknieszych widoków. Miejsce, w którym chciałoby się zamieszkać od jutra i spędzić tu resztę życia.


*) Javelina to hiszpańska nazwa zwierzęcia o nazwie Pecary z rodzinny ssaków spokrewnionych ze świniowatymi i z rodziną hipopotamowatych. Zwierzęta te przypominają dzikie świnie i pochodzą z Ameryki Południowej, gdzie były hodowane przez niektóre plemiona indiańskie. Javelinas nie pochodzą od sprowadzonej na kontynent amerykański przez Hiszpanów świni europejskiej, ani nie są spokrewnione z amerykańską dziką świnią, pochodzącą od świń domowych, które wydostały się z zagród w koloniach jeszcze w XVI wieku. Świnie domowe po ucieczce z zagrody w ciągu zaledwie kilku tygodni zamieniają się z potulnej świnki w pokrytego sztywną szczeciną potwora, któremu szybko wyrastają w paszczy straszliwe szable.


R  E  K  L  A  M  A

Web Analytics