Krótka historia Texasu

Saturday, Feb 24th

Przewodnik | Wybierz Stan | Texas | Historia Texasu

Krótka historia Texasu


Niewiele wiadomo na temat pierwszych mieszkańców dzisiejszego Texasu, ale w chwili przybycia Hiszpanów zamieszkiwało tu kilka plemion Indiańskich: Caddo, Coahuiltecan, Lipan, Karankawa, Tonkawa i przybyli tu z północy Apache i Comanche. Ci ostatni stworzyli na terenie dzisiejszego Texasu, New Mexico, Louisiany i Oklahomy potężne imperium zwane Comancheria. W XIX wieku przybyły tu również plemiona Cherokee, Choctaw, Chikasaw, Kickapoo i Shawnee, wyparte ze swoich odwiecznych terenów po wschodniej stronie Mississippi wskutek ekspansji Stanów Zjednoczonych.

Językoznawcy nie są zgodni co do pochodzenia nazwy Texas. Oznacza ona podobno „przyjaciół” lub „sojuszników” w języku Indian Caddo. Texcoco, Texaco - to jednak nazwy plemion i miejsc w imperium Azteków i pochodzą z języka Nahuatl, dlatego zbitki "Tex" w różnych konfiguracjach występują często w wielu językach i dialektach na obszarze dzisiejszego Meksyku. Język Indian Caddo należy do całkiem innej grupy językowej. Problem pochodzenia nazwy Teksasu nie został rozstrzygnięty do dziś, nie wiadomo też dokładnie jak ten wyraz był wymawiany. Hiszpanie zgłoskę „h” zapisywali jako „j” lub „x”. Texas po południowej stronie granicy jest zapisywany jako Tejas (i wymawiany „tehas”), a nazwa Meksyk (Mexico) jest w tym kraju wymawiana „mehico”. Jeden z gatunków teksaskiej muzyki ludowej to „Tejano” (tehano), mieszanina styli amerykańskich, europejskich i typowo meksykańskich. Texas chyba na pewno zawdzięcza więc swoją nazwę Aztekom, podobnie jak cały Meksyk i tysiące lokalnych nazw miast, rzek, osad i naturalnych formacji w tym kraju, a nie Caddo.


Álvar Núñez Cabeza de Vaca i ocaleli członkowie załogi na wybrzeżu Texasu


Pierwszym Europejczykiem, który dotarł do dzisiejszego Texasu był hiszpański podróżnik Alonso Álvarez de Pineda. Wypłynąwszy ze swojej bazy na Jamajce dotarł tu w 1519 r. i zeksplorował wybrzeże. Hiszpanie byli przekonani o istnieniu przesmyku łączącego Zatokę Meksykańską z Azją i zadaniem de Pinedy było odszukanie go i ustanowienie bezpiecznej morskiej trasy. Przesmyku wprost do Azji wprawdzie nie znaleziono, ale cały nowy obszar de Pineda przyłączył do Hiszpanii, a mapy, które sporządził okazały się bezcenne w dalszej kolonizacji okolic Zatoki. Kilkanaście lat później wykorzystał je inny hiszpański odkrywca, Álvar Núñez Cabeza de Vaca, uczestnik tragicznej wyprawy Pánfilo de Narváez'a, która wylądowała w okolicach dzisiejszej Tampy na Florydzie. Dowiedziawszy się tam o bogactwie indiańskich miast gdzieś na północy, de Narváez porzucił swoje okręty i wraz z załogą wyruszył na poszukiwanie złotych miast. Większość załogi i uczestników wyprawy zginęła w potyczkach z Indianami i od chorób. Tylko 242 marynarzy, w tym Cabeza de Vaca, przetrwało i zdołało wrócić w miejsce, gdzie stały jeszcze na wpół zatopione okręty Narváez'a. Z ocalałych resztek Narváez i jego ludzie sklecili cztery tratwy. Dwie z nich, w tym tratwa z Narváez'em, zniesione mocnymi prądami na pełne morze zniknęły gdzieś w odmętach, a dwie pozostałe rozbiły się z powodu sztormu w okolicy wyspy Galveston, wyrzucając na brzeg osiemdziesięciu wycieńczonych ludzi. Cabeza de Vaca zachował się jednak bardzo przytomnie i nie zważając na fakt, że wszyscy cudem uratowani uczestnicy wyprawy byli rozbitkami narażonymi na atak krwiożerczych Indian w każdej chwili, jak prawdziwy konkwistador w imieniu króla Carlosa przyłączył wszystkie lądy, o których zresztą nic nie wiedział, do Imperium Hiszpańskiego. Na wybrzeżu Texasu żeglarze przetrwali ponad 6 lat handlując z miejscowymi Indianami, zanim wyruszyli w kierunku Meksyku, eksplorując przy okazji okolice.


Strona tytułowa "Relacji" Álvar'a Núñez'a Cabeza de Vaca


Wszystko co widział i o czym się dowiedział w ciągu wieloletniej wędrówki, Cabeza de Vaca* opisał w najdrobniejszych szczegółach w wydanej w 1542 roku w mieście Zamora w Hiszpanii relacji z wyprawy, zatytułowanej "La relación y comentarios del Governador Alvar núñez cabeça de vaca, de lo acaescido en las dos jornadas que hizo a las Indias" (Relacja i komentarze gubernatora Alvar núñez cabeça de vaca, o tym, co wydarzyło się podczas dwóch wypraw, które uczynił wśród Indian), znaną później pod skróconym tytułem "Naufragos" (Rozbitkowie). Cabeza de Vaca jest pierwszym podróżnikiem, który opisał wszystkie miejsca, które widział, zwyczaje i tradycje napotkanych Indian i podał wiele innych informacji. Trzytomowa praca tego niestrudzonego podróżnika była kopalnią wiedzy o północnym wybrzeżu Zatoki Meksykańskiej dla kilku pokoleń odkrywców.

Hiszpanie wierzyli, że na terenie Nowego Świata znajdują się legendarne złote miasta - siedem miast Ciboli i na ich poszukiwanie wydali ogromne sumy, wysyłając szereg ekspedycji wgłąb kontynentu. Według legendy, gdy w VIII w. muzułmanie podbijali Półwysep Iberyjski, siedmiu hiszpańskich biskupów zdołało zbiec na statkach do ziemi zwanej Antilia. Od tego słowa pochodzi zresztą nazwa wysp Antyli, którą początkowo odnoszono do Karaibów. Biskupi zgromadzili podobno ogromne ilości złota, które ukryli na jakimś nieznanym lądzie. Po odkryciu Ameryki wszyscy w Hiszpanii i w kilku innych krajach gdzie legenda o biskupach była znana, byli pewni, że złoto musi się znajdować właśnie tam - gdzieś w Nowym Świecie.

W poszukiwaniu miast Cibola, znanych również jako złote miasta El Dorado, wyruszył w 1540 r. Francisco Vasquez de Coronado (legenda El Dorado dotyczyła początkowo bogactw znajdujących się gdzieś w dzisiejszym Peru lub w Kolumbii i wiązała się z opowieścią o indiańskim królu, który każdego ranka był smarowany oliwą i obsypywaną złotym pyłem, zmywanym codziennie o zachodzie słońca w wodach jeziora). Wyprawa Coronado przemierzyła tereny stanowiące dziś południowo-zachodnią część Stanów Zjednoczonych, w tym Texas i południową Californię, lecz poszukiwania bajecznych bogactw okazały się daremne. Większośc opracowań podaje, że pierwsza hiszpańska osada w Teksasie powstała w 1681 r. w Ysleta Mission, w obrębie dzisiejszego El Paso, ale wiadomo napewno, że próby osiedlania się na wybrzeżu Texasu miały miesce wcześniej.

Przez ponad 160 lat od odkrycia wybrzeża Texasu przez Álvarez'a de Pinedę, nikt nie interesował się nowymi posiadłościami. Podczas gdy Hiszpanie kolonizowali Amerykę Południową, Środkową i południowe wybrzeża Ameryki Północnej, Francuzi dotarli do Kanady i Krainy Wielkich Jezior od strony kanadyjskiego Quebecu i posuwali się dalej na południe wzdłuż Mississippi. W 1682 roku, Francuz René-Robert Cavelier, Sieur de La Salle, po dotarciu wraz ze swym wspólnikiem Henri de Tonti do ujścia Mississippi, ogłosił przyłączenie całej doliny tej wielkiej rzeki i jej wszystkich dopływów, do Francji i nazwał nową kolonię Louisianą, na część króla Francji Ludwika XIV (Krótka historia Illinois). Rok później La Salle przekonał króla o konieczności założenia osady gdzieś w pobliżu ujścia Mississippi. Złożona z kilku okrętów ekspedycja La Salle'a wyruszyła z Francji 24 lipca 1684 roku. Na Karaibach hiszpańscy korsarze zdobyli i zatopili jeden z jego okrętów, a niesprzyjające wiatry, nieznajomść Zatoki i kiepskie mapy sprawiły, że La Salle nie zdołał odnaleźć ujścia Mississippi i w 1685 r. wylądował w Zatoce Matagorda w Texasie, 400 mil na zachód od delty Mississippi. W miejscu lądowania założył osadę nazwaną Fort St. Louis. La Salle szukał wielkiej rzeki jeszcze przez kilka lat, ale bezskutecznie. Przekonany, że rzeka Saint Louis - Mississippi - ma ujście gdzieś na zachód od fortu, szukał jej właśnie tam docierając aż do Rio Grande, zamiast skierować się na wschód. Hiszpanie od samego początku wiedzieli, że na terenie ich kolonii powstała francuska osada. Król Carlos II nazwał ją "cierniem w sercu Ameryki", który musi być niezwłocznie usunięty. Nie wiedząc jednak dokładnie gdzie Francuzi założyli swój fort, Hiszpanie zorganizowali aż 10 ekspedycji bezskutecznie przeszukując wybrzeże. Francuzi nie zdołali utrzymać fortu z powodu wrogości Indian i opuścili go w 1687 roku, kiedy z kilkuset żołnierzy, misjonarzy i żeglarzy przetrwało zaledwie 45 osób. W drodze na północ, do znanego już Francuzom Illinois, LaSalle został zamordowany przez zbuntowanych członków własnej załogi i gdy w końcu wojskowa ekspedycja Alonso de Leon'a natknęła się na Fort St. Louis 4 lata później, były tam już tylko butwiejące zabudowania i fortyfikacje.


Francuska mapa z końca XVII wieku. Obszar Texasu był jeszcze wtedy nieznany. Zdjęcie: Wikimedia


W XVIII wieku Hiszpanie założyli ponad 30 katolickich misji oraz miasta San Antonio, Goliad i Nacogdoches, umacniając swoją pozycję w Teksasie. Świadectwo hiszpańskich początków Texasu daje do dziś 5 misji, które od 300 lat stoją nad San Antonio River. Każda z nich była samowystarczalną wioską, otoczoną ufortyfikowanym murem. Najsławniejszą jest Alamo, największą San Jose. Misja Concepción nigdy nie była odnawiana, dzięki czemu do dziś przetrwały w niej oryginalne freski ścienne. Pomiędzy misjami Espada i San Juan Capistrano, do dziś działa najstarszy w USA system instalacji wodnej.

Do momentu wywalczenia niepodległości przez Texas w roku 1836, znajdował się on pod kontrolą najpierw Hiszpanii, potem Francji, znowu Hiszpanii a potem Meksyku, który w 1821 r. uwolnił się od władzy hiszpańskiej i podobnie jak USA, przyjął formę republiki złożonej ze stanów (Estados Unidos Mexicanos – Stany Zjednoczone Meksyku). Jej rząd okazał się jednak zbyt słaby i niedługo po powstaniu nowego państwa, władzę w republice przejął generał Antonio Lopez de Santa Anna, ogłaszając się dyktatorem.

Zanim jednak Meksyk uwolnił się od władzy hiszpańskiej, Texas znajdował się w obrębie wielkiej hiszpańskiej koloni Nueva España. Gdy Francuzi sprzedali Amerykanom Louisianę, okazało się, że Texas graniczy teraz bezpośrednio z nowym państwem. Było już wtedy jasne, że nowa amerykańska republika nie zamierza pozostać małym państewkiem na wschodnim wybrzeżu, ale powiększa stwoje terytorium szybko i bezwzględnie, wygrywając wojny lub kupując całe połacie kontynentu. Postanowiono zatem w Mexico City zasiedlić kolonię jak najszybciej i trzymać żądnych ziemi amerykańskich osadników jak najdalej od Texasu. W 1819 r., dzięki prywatnym koneksjom, niejakiemu Mosesowi Austinowi udało się jednak uzyskać od rządu meksykańskiego licencję na sprowadzenie amerykańskich rodzin w rejon rzeki Brazos. Moses zmarł co prawda zanim udało mu się sprowadzić osadników, ale zdążył przekazać swoją meksykańską licencję synowi. Ten mały wyłom w granicy spowodował lawinę anglo-amerykańskiego osadnictwa w Teksasie, a Staphena Austina uważa się za ojca i założyciela amerykańskiego Texasu.

Koloniści zaczęli w dużej liczbie napływać do kolonii Austina w 1823 r., w czasie, kiedy Texas był już częścią niepodległego Meksyku - prowincji Coahuila-Taxas. Prowincja była kolonizowana zarówno przez protestanckich Anglo-Amerykanów, jak i katolicki Meksyk. Coraz bardziej wzrastały obroty handlowe pomiędzy Texasem a USA, co wzbudzało uzasadnione obawy rządu meksykańskiego. W 1830 r. władze w Mexico City zakazały Amerykanom dalszego osiedlania się w Teksasie. Niezadowolenie z polityki rządu meksykańskiego doprowadziło w 1832 r. a następnie rok później, do zorganizowania dwóch Zjazdów Delegatów Texasu, które odbyły się w San Felipe de Austin, stolicy amerykańskiej kolonii, którą założył Stephen Austin. Do przedłożenia żądań Texasu wobec rządu w Mexico City został wybrany właśnie on. Początkowo wydawało się, że negocjacje przebiegają pomyślnie, lecz w 1834 r. Meksykanie aresztowali go i uwolnili dopiero rok później.

Za moment wybuchu Teksaskiej Rewolucji uważa się bitwę pod Gonzales w październiku 1835 r. Była to właściwie mała potyczka, gdyż brał w niej udział tylko jeden, 100-osobowy meksykański oddział, który został wysłąny do miasta Gonzales celem odzyskania zainstalowanej tam armaty. Teksańczycy otworzyli ogień do Meksykanów zabijając jednego z nich. Dwa miesiące później, w grudniu 1835 r. Meksykanie stracili jedną z najważniejszych warowni w Teksasie, San Antonio de Bexar, pomimo dysponowania przeważającymi siłami i większą ilością amunicji. Generał Cos poddał warownię po kilkudniowym oblężeniu, które przeprowadziła grupa około 300 teksańskich ochotników. Za datę powstania Republiki Texasu uważa się 2 marca 1836 r., kiedy uchwalono Deklarację Niepodległości. Przewidując taki rozwój wypadków, meksykański dyktator Antonio Lopez de Santa Anna wyruszył na czele kilkutysięcznej armii w kierunku San Antonio w celu pokonania oporu i zaprowadzenia porządku w zbuntowanym stanie.

Szturm na Alamo. Rycina: The Saturday Evening Post, 9 kwietnia 1836


145-osobowy oddział Teksańczyków stacjonujący w San Antonio, spodziewając się natarcia armii meksykańskiej, ukrył się w starej, dobrze ufortyfikowanej misji Alamo. Dowodził nim 26-letni William Travis. Obrońcy odmówili poddania Alamo i przez 2 tygodnie powstrzymywali ponad 2-tysięczne siły Santa Anny. Podczas oblężenia, w obliczu śmiertelnego niebezpieczeństwa, Travis napisał słynny “Apel o pomoc” i rozesłał go do okolicznych miejscowości. W odpowiedzi na rozpaczliwą prośbę dowódcy, do twierdzy przybyły posiłki w liczbie... 32 ochotników. 6 marca 1836 r. Alamo zostało ostatecznie zdobyte szturmem przeprowadzonym przez ponad 2,000 meksykańskich żołnierzy. Wszystkich obrońców zabito. Niektóre źródła podają, że wśród poległych znalazła się grupa Polaków, którymi dowodził Napoleon Dembicki. Było ich podobno 17, ale nie ma na to pewnych dowodów. Santa Anna oszczędził tylko żonę jednego z obrońców, jej dziecko oraz służącego dowódcy twierdzy, Travisa. Zdobycie Alamo kosztowało Meksykanów 1,600 ofiar, zaś Teksańczykom w innych częściach kraju dało czas na przygotowanie się do wojny. Obrona Alamo jest porównywana do słynnej obrony przesmyku Termopile przez 300 Spartan króla Leonidasa, przed inwazją perskiej armii Xerxesa.

Inwazja armii Santa Anny spowodowała masowy exodus osadników, którzy w panice uciekali na wschód, gdzie doniesienia o okrucieństwie, z jakiego znany był meksykański dyktator, jeszcze nie dotarły. Ten kilkumiesięczny okres szaleńczej ucieczki w chaosie, strachu i przy niesprzyjającej pogodzie, pociągnął za sobą wiele ofiar rozprzestrzeniającego się głodu i chorób.
Przeciwko armii Santa Anny Teksańczycy zdołali wystawić oddział liczący niewiele ponad 700 żołnierzy, który zajął dogodne pozycje nad rzeką niedaleko San Jacinto. Armia Texasu, dowodzona przez Sama Houstona, w ciągu 18 minut pokonała 1,5-tysięczne siły Santa Anny, zapewniając Teksasowi zwycięstwo w niepodległościowej wojnie. Texańczycy zaatakowali gdy Santa Anna oddawał się właśnie popołudniowej sjeście. Gdy tylko dym po krótkiej bitwie opadł, rozpoczęły się poszukiwania dowódcy. Jednym z patroli rozesłanych przez Houstona dowodził James Sylvester. Przeszukując okolicę natknęli się na stado jeleni. W momencie gdy snajper przymierzał się aby upolować jedno ze zwierząt, jakiś ruch spłoszył stado. Żołnierze podbiegli bliżej, a w tedy z wysokiej trawy wyskoczył meksykański generał i rzucił się twarzą na ziemię w geście poddania. Oddział Jamesa Sylvester’a znalazł i pojmał Santa Annę.

Źródła amerykańskie podają, że Santa Annę schwytał amerykański żołnierz. Wielu autorów podaje jednak, że żołnierzem tym był Polak, Feliks Wardzyński, który służył w szeregach armii Houstona. Niektórzy historycy twierdzą, że podpisany później przez generał akt kapitulacji został wymuszony rewolwerem przystawionym do głowy, ale to raczej swykła przenośnia. Santa Anna nie miał żadnego argumentu w jakichkolwiek rokowaniach, jako że wisiało nad nim widmo ewentualnego skazania za różne zbrodnie (choćby za rozkaz rozstrzelania 300 texaskich jeńców spod Goliad) i rychłęj egzekucji.

Bitwa pod San Jacinto uważana jest za jedną z najważniejszych bitew świata i jest porównywana do najważniejszych bitew Antyku. Uzyskanie niepodległości przez Texas doprowadziło do jego późniejszej aneksji przez USA i Wojny z Meksykiem, w wyniku której Stany Zjednoczone przejęły dodatkowo terytoria dzisiejszego New Mexico, Arizony, Nevady, Californii, Utah i części Colorado, Wyoming, Kansas i Oklahomy. Bitwa pod San Jacinto przyczyniła się pośrednio do powiększenia terytorium USA o prawie milion mil kwadratowych. Ponad 1/3 obecnej powierzchni USA znalazło się w granicach Stanów Zjednoczonych. Teksańczycy uczcili zwycięstwo pod San Jacinto budując w Houston pomnik, którego wieża mierzy 570 stóp (174 m) i jest wyższa od pomnika Waszyngtona w stolicy USA. Na stolicę niepodległej Republiki Texasu wybrano Austin, w którym w 1839 r. po raz pierwszy rozpoczął obrady teksaski Kongres. Pierwszym prezydentem został dowódca spod San Jacinto, Sam Houston. Meksykanie nie dawali jednak za wygraną i w kolejnych latach dwukrotnie wysyłali ekspedycje wojskowe w głąb Texasu.

Texas, świadomy ciągłego zagrożenia ze strony Meksyku i wyczerpany wojną, rozpoczął negocjacje z rządem USA w sprawie przystąpienia do Unii. W ich wyniku prezydent USA, James Polk, 29 grudnia 1845 r. podpisał dokumenty włączające Texas do Unii jako 28 stan. Aby spłacić długi wojenne rząd Texasu, na mocy tzw. Kompromisu z 1850 r., zrzekł się około 1/3 swojej powierzchni na rzecz Stanów Zjednoczonych w zamian za 10 milionów dolarów, które pozwoliły uchronić stan przed bankructwem. To właśnie wtedy wytyczono granice, które Texas ma do dziś, choć formalne porozumienie sankcjonujące graniczną linię podpisano z Meksykiem dopiero w 1963 r., za prezydentury Johna Kennedy’ego. Warunkiem aneksji, jak określa się włączenie Texasu do Unii w samym Texasie, było uzyskanie gwarancji, że stan będzie mógł się odłączyć w każdej chwili. Stosowny zapis istnieje w konstytucji stanowej do dziś. Jest tam też zapis pozwalający stanowi na podzielenie się na 5 odrębnych stanów. Podobne gwarancje nie istnieją dla żadnego innego stanu w USA.

Zdania historyków dotyczące kulisów przystąpienia wolnej Republiku Texasu do Unii są - oczywiście - podzielone. Oficjalna wersja przedstawiana w podręcznikach do historii w większości stanów USA podaje, że to Texas, w osobie Sama Houstona, ówczesnego prezydenta republiki, z powodów wymienionych powyżej, zainicjował negocjacje akcesyjne z rządem Unii. Niektórzy historycy z Południa, zwłaszcza texascy, twierdzą jednak, że niepodległość Texasu była zagrożona ze strony Stanów Zjednoczonych tak samo jak ze strony Meksyku i od wielu lat, a Sam Houston jest uważany za bohatera tylko przez część teksańczyków. Wielu mieszkańców stanu uważa, że Houston zainicjował negocjacje z Amerykanami wbrew woli większości obywateli nie jako Texańczyk, lecz jako amerykański agent. Według tej wersji, Houston wypełniał po prostu powierzone mu zadanie, a rozmowy akcesyjne były jedynie częścią ukartowanego wcześniej chytrego planu. Zagrożenie meksykańskie i długi wojenne zostały wykorzystane jako pretekst do aneksji. O tym, że Amerykanie spoglądali na Texas łakomym okiem wiedzieli już Hiszpanie 150 lat wcześniej. Prawdziwy powód powstania amerykańskiej kolonii Austina, żądania wobec rządu meksykańśkiego, polityczne matactwa a nawet podżeganie do zbrojnej rewolty mające na celu wydarcie tych terenów najpierw Hiszpanii a potem Meksykowi, nie wydają się więc aż tak nieprawdopodobne. Wersję tą może cześciowo potwierdzać biografia Sama Houstona, a zwłaszcza jego późniejsze losy, już po aneksji, ale jest ona odrzucana jako zupełnie fantastyczna przez większość współczesnych historyków. Z drugiej strony, texaska konwencja konstytucyjna przyjęła propozycję aneksyjną przygotowaną przez Kongres USA stosunkiem trzy do jednego, czyli bez większego oporu. Wraz z nią zaakceptowana została procedura aneksyjna (Annexation Ordinance) i stanowa konstytucja, która zastąpiła konstyutucję Republiki Texasu. 13 października w powszechnym głosowaniu (referendum) obywateli Texasu, wszystkie wymienione dokumenty zostały przyjęte. 29 grudnia aneksja Texasu została ratyfikowana przez Kongres USA. Texas przestał być republiką i stał się formalnie stanem.

Tuż przed wybuchem Wojny Secesyjnej większość Teksańczyków nie interesowała się dążeniami innych stanów do secesji. Ciągłe ataki Indian na osadników z pogranicza zmusiły jednak władze Texasu do zwrócenia się o pomoc do rządu federalnego. Gdy ten odmówił, Teksańczycy stracili w niego wiarę. To oczywiście wersja bardzo uproszczona, chociaż prawdziwa. Rzeczywiste powody secesji wszystkich stanów Południa, które później stworzyły federalną republikę pod nazwą Confederate States of America, były o wiele bardziej złożone i dotyczyły czego innego, ale to temat na osobne opracowanie. Niepopularne w Texasie było też zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 1861 r. Abrahama Lincolna, który nie miał prawie żadnego poparcia ani w Texasie ani w pozostałych południowych stanach. 1 lutego 1861 r. przeprowadzono powszechne głosowanie oraz głosowanie w Kongresie Stanowym. Wynik obu przesądził o wyjściu z Unii. Wśród zdecydowanych oponentów secesji był były prezydent Republiki i Samuel Houston. Podczas Wojny Secesyjnej w armiach Konfederacji służyło łącznie ponad 70 tys. Texańczyków. W 1861 r. armia Texasu wkroczyła do Nowego Meksyku, aby przyłączyć go do Konfederacji, powołując się roszczenia terytorialne Republiki Teksaskiej na zachód od Rio Grande. Przez pewien czas najważniejszy port Texasu, Galveston, był okupowany przez federalną flotę, lecz 1 stycznia 1963 r. Konfederaci odbili go, choć dysponowali kilkukrotnie mniejszymi siłami. Galveston pozostawał pod kontrolą Texasu aż do zakończenia wojny. Ostatnią bitwę na ziemiach Texasu stoczono w Palmito Ranch, w pobliżu Brownsville. Około 300 konfederackich żołnierzy pokonało tam oddziały unijne 13 maja 1865 r. Od pojmanych jeńców zwycięzcy dowiedzieli się, że generał Robert Lee podpisał kapitulację największej konfederackiej armii, Armii Północnej Virginii, ponad miesiąc wcześniej. Podobnie jak w innych południowych stanach, po zakończeniu wojny rozpoczął się okres tzw. “Rekonstrukcji”, mający na celu umocnienie władzy rządu federalnego w pokonanych stanach. Do Unii Texas przyjęto ponownie w 1870 r. Gubernatorem nowoprzyjętego stanu został mianowany Samuel Houston.


*) Istnieją XVII i XVIII wieczne ryciny i miedzioryty przedstawiające Álvar'a Núñez'a Cabeza de Vaca z głową krowy. "Cabeça de vaca" znaczy dosłownie "głowa krowy".

R  E  K  L  A  M  A

Web Analytics