Krótka historia Illinois map1 map2 map5

Thursday, Jun 20th

Przewodnik | Wybierz Stan | Illinois | Historia Illinois

Krótka historia Illinois


Na obszarze dzisiejszego stanu Illinois żyły plemiona indiańskie zwane "Illini", mówiące językami z grupy językowej "Algonquin". Pełna nazwa tych ziem w tym języku brzmiała "illinniuek". Zgodnie z francuską pisownią, wyraz ten zapisano fonetycznie jako "Illinois", co najbardziej przypominało brzmienie oryginalne (ilinua). Amerykanie zachowali francuską pisownię, ale wymawiają ten wyraz z angielska: "ilinoi". Podobnie nazwę miasta Detroit (od "le détroit du lac Érié" - cieśnina jeziora Erie), które Francuzi wymawiali "detrua", Amerykanie wymawiają po swojemu, zgodnie z zasadami języka angielskiego: "dytroit". Wiele nazw indiańskich zapisywanych najpierw fonetycznie przez imigrantów najróżniejszych narodowości, zostało przekręconych w podobny sposób zanim trafiły do amerykańskiego słownictwa. Takie transformacje przeszło wiele wyrazów z innych języków, niektóre są już dziś nie do rozpoznania i ich pochodzenie rozszyfrowują dopiero lingwiści.


Indianie Inoca, jedno z plemion konfederacji Illini. Akwarela francuskiego malarza Alexandre de Batz wykonna w 1735 roku. Zdjęcie: Courtesy Parkland College, Champaign, Illinois.


Oprócz Illini (wym. "ailainai"), którzy byli największą grupą plemienną w tym rejonie, żyły tu również małe grupki Iroquois (wym. "irokua"; w języku polskim, utwaliła się oparta na francuskiej pisowni nazwa "Irokez".), oraz Chippewa, Ottawa, Patawatomi, Winnebago, Kickapoo, Kaskaskia, Shawnee, Sauk, Fox i wypchnięte przez Irokezów z okolic dzisiejszego Ohio i Michigan, plemię Miami (wym. "majami"). W środkowym Illinois do dziś istnieje miasteczko o tej nazwie, a łącznie w innych stanach istnieje kilkanaście osad i wsi, których nazwy pochodzą od Indian Miami. Co ciekawe, największe miasto  Florydy - Miami - nie ma nic wspólnego z indiańskim plemieniem z Ohio, Michigan i Illinois. Nazwa miasta pochodzi od rzeki Miami, którą z kolei nazwano tak przekręcając nazwę lokalnego, żyjącego na Florydzie plemienia Mayaimi.

Tylko nieliczne grupki przedstawicieli tych plemion żyły jeszcze w Illinois po roku 1800. Do niedawna historycy sądzili, że ich zagłada była efektem bezustannych wojen i konfliktów międzyplemiennych. Zdziesiątkowanie plemion północnoamerykańskich, podobnie jak większości mieszkańców Ameryki Południowej, zostało jednak spowodowane w głównej mierze przez choroby zakaźne przywleczone przez Europejczyków, na które Indianie nie mieli odporności. Reszty dokonały faktycznie konflikty z sąsiadami. W Imperium Azteckim wieleset tysięcy ludzi umarło na długo zanim w Tenochtitlan pojawił się sam Cortez. Wielu kronikarzy opisujących ekspansję Europejczyków w dzisiejszej Virginii, Maine i Massachusetts donosiło, że eksplorowany kraj jest całkiem pusty i nie należy do nikogo. Dopiero później odkrywano groby i cmentarzyska Indian, którzy padli ofiarą chorób przenoszonych przez scautów i tłumaczy na długo zanim biali cumowali u wybrzeża. Choroby rozprzestrzeniały się o wiele szybciej niż maszerujący konkwistadorzy i pielgrzymi.

Przed rokiem 1640 terytorium Indian Illini obejmowało ziemie po obu stronach rzeki Mississippi, od Prairie du Chien w Wisconsin, aż do ujścia Ohio River i na południu, wzdłuż zachodniego brzegu rzeki Arkansas. Do grupy Illini należało łącznie 12 odrębnych plemion, połączonych jednak pokrewieństwem, współnym językiem i kulturą. Mimo, że Illini nie stanowili aż tak spójnej grupy jak Liga Irokezów, to ich wspólna polityka pozwoliła im na zdominowanie innych plemion w regionie.


Bizon amerykański (American Buffalo. Zdjęcie: Wikisource


Podstawą ekonomii Indian Illini były ogromne stada bizonów, żyjące na preriach Illinois. Fransuscy koloniści nadali temu powszechnemu wtedy zwierzęciu nazwę "Illinois Ox", czyli "wół Illinois". Na czas polowań, grupa indiańskich myśliwych oddzielała się od reszty społeczności i rozpoczynała łowy. Przed przybyciem białych Illini nie znali koni, stosowali więc technikę otaczania stada i wydzielania pojedyńczych sztuk, lub podpalania trawy, aby wciągnąć wielkie zwierzęta w pułapkę. Kobiety zajmowały się domem i uprawą ziemi, ale często odgrywały ważną rolę jako szamanki. Dopuszano poligamię, ale tylko pewien jej szczególny rodzaj: mężczyzna mógł poślubić kilka kobiet, pod warunkiem, że wszystkie były siostrami.

Od setek lat Indianie należący do różnych grup plemiennych prowadzili między sobą wojny, głównie o tereny łowieckie. Tradycyjnymi wrogami Konfederacji Illini były 4 sąsiednie plemiona: Dakota, Winnebago, Pawnee i Osage. Te dwa ostatnie były groźnym przeciwnikiem wszystkich innych plemion i białych jeszcze 300 lat później w Arizonie i w Nowym Meksyku, dokąd zepchnęła ich ekspansja europejskich osadników. Konfederacja Illini zdominowała środkową dolinę Mississippi zanim doszło do kontaktu z Europejczykami i na początku XVII wieku stanowiła jedną z najbardziej znaczących grup indiańskich w Ameryce Północnej. Efekty obecności kolonistów na wschodnim wybrzeżu dotknęły ich jednak na długo przed pierwszym spotkaniem z białymi.

Gdy w XVI wieku w Ameryce Północnej pojawili się przybysze z Europy, stali się kolejnym powodem konfliktów pomiędzy plemionami Indian. Celem kolonizacji był na początku zawsze handel. Zanim Ameryka zasłynęła z tytoniu i bawełny, przedmiotem wymiany z tubylcami były prawie wyłącznie skóry i futra. Choć za oficjalną datę wybuchu tzw. "Wojen Bobrowych" uznaje się rok 1628, międzyplamienne walki o przejęcie kontroli nad handlem z Europejczykami rozpoczęły się w chwili, kiedy Indianie Micmac zamienili pierwsze futra na europejskie towary w 1519 r. Gdy w Ameryce zaczęło pojawiać się coraz więcej placówek handlowych, Indianie zaczęli rywalizować ze sobą o dostęp zarówno do tych placówek, jak i do terenów łowieckich obfitujących w zwierzynę, czyli towar na sprzedaż. Na początku XVII wieku obszary Kanady i Wielkich Jezior opanowali Francuzi, zaś o Wschodnie Wybrzeże rywalizowali Anglicy, Holendrzy i Szwedzi. W tym samym czasie w Europie, pomiędzy Anglią i Francją toczyły się ciągłe wojny, które przenosiły się na kolonizowane kraje. Zarówno Anglicy, jak i Francuzi próbowali zjednywać sobie Indian i tworzyć z nimi sojusze przeciwko swoim wrogom. Wykorzystywali przy tym wewnętrzne konflikty między plemionami lub celowo je wywoływali.

W1664 roku Anglicy przejęli Nowy Amsterdam od Holendrów i nadali mu nazwę New York. Obszar ich wpływu na wschodnim wybrzeżu rozciągnął się aż do Long Island i rzeki Hudson. Zaniepokojony tym faktem król Francji postanowił przejąć kontrolę nad koloniami francuskimi, które do tej pory były prywatnymi przedsięwzięciami francuskich obywateli i wysłał do kanadyjskiej kolonii Quebec regiment regularnej armii. Odtąd w Ameryce Północnej liczyły się już tylko dwie europejskie potęgi: Anglia i Francja.

Dominującą grupą indiańską na ziemiach kontrolowanych przez Anglików była Liga Irokezów, z którymi Anglicy nawiązali kontakty handlowe. Wkrótce przerodziły się one w sojusz wojskowy. Irokezi szybko zdali sobie sprawę, że handel z Europejczykami jest zyskownym zajęciem, a dysponując otrzymywaną od Anglików bronią, bez trudu wyparli inne plemiona, rozciągając swoją dominację na ogromny obszar na wschód i południe od Wielkich Jezior. Podbite przez nich plemiona musiały się przemieszczać dalej na zachód i wkroczyć na terytoria Konfederacji Illini, której sojusznikiem i dostawcą broni - była Francja.

Ekspansja Irokezów na tereny wpływów francuskich, w tym na ziemie Illini, doprowadziła do wybuchu wojny z tą europejska potęgą. Początkowo Francuzi nie mogli sobie poradzić z dobrze uzbrojonymi przez Anglików Irokezami. Z czasem jednak regularne wojsko przeszło do ofensywy wypierając Irokezów daleko poza obszary francuskich wpływów i zmuszając ich do ubiegania się o pokój. Został on zawarty w 1667 r. Od tej pory futra i skóry zaczęły w ogromnych ilościach napływać do francuskich placówek skupionych w rejonie Wielkich Jezior.


Ojciec Claude Jean Allouez. Zdjęcie: Courtesy Alchetron


Po raz pierwszy Illini zetknęli się z białym człowiekiem w 1667 r. Był nim jezuita Jean Claude Allouez, który spotkał się z nimi wędrując wzdłuż południowego brzegu jeziora Superior. Wkrótce również Illini zaczęli Francuzom dostarczać futer i skór. Trzy lata później zapobiegliwi Francuzi zawarli porozumienie z radą przedstawicieli sojuszniczych plemion, gwarantujące utrzymywanie stosunków handlowych z tymi plemionami. Na jego mocy Simon Daumont zaanektował w imieniu Francji indiańskie tereny - o czym nie mieli najmniejszego pojęcia najbardziej zainteresowani, czyli Indianie, potwierdzając tym samym dominację Francji w rejonie Wielkich Jezior oraz rozciągając ją na tereny na zachód i południe, gdzie jeszcze nie docierali ani mnisi ani handlarze. W interesie Europejczyków było zatem jak najszybsze zbadanie dzikich terenów, które dziś znajdują się w obrębie stanów Illinois, Wisconsin, Iowa, Missouri, Arkansas, Kentucky i Tennessee.


Jacques Marquette. Zdjęcie: Wikimedia


Za odkrywców dzisiejszego stanu Illinois uważa się dwóch Francuzów: Jezuitę Jacques'a Marquette i handlarza futrami Louis'a Joliet, którzy w 1673 r. wyruszyli z St. Ignace na zachód w poszukiwaniu "Wielkiej Rzeki", o której słyszeli od Indian. Udało im się dotrzeć do Mississippi na wysokości Prairie du Chien, w dzisiejszym Wisconsin. Płynąc następnie w dół rzeki, dotarli do ojczyzny Indian Illini oraz napotkali dwa plemiona zaliczające się do tej samej grupy: Peoria i Moingwena. Ich wyprawa dotarła jednak dalej na południe - aż do ujścia rzeki Arkansas - gdzie u tamtejszych Indian znaleźli przedmioty pochodzenia hiszpańskiego.


Louis Jolliet. Zdjęcie: Alchetron


Utwierdziło ich to w przekonaniu, że Mississippi musi mieć ujście w Zatoce Meksykańskiej, dokąd docierali już regularnie Hiszpanie ze swojej kolonii w Meksyku. Z tego miejsca Marquette i Joliet rozpoczęli powrót na północ rzeką Illinois, wzdłuż której napotkali wiele illińskich wiosek.

W 1672 r. gubernatorem francuskiej Kanady został Louis de Buade, comte de Frontenac. Był zagorzałym zwolennikiem ekspansji w Ameryce. Jego bliskim współpracownikiem był René-Robert Cavalier Sieur de La Salle, który przybył do Nowego Świata w 1666 roku. Kiedy kilka lat później odwiedzał Francję, zrekrutował włoskiego najemnika, Henri de Tonti, z którym wrócił do Kanady. Mając królewskie pozwolenie, La Salle i Tonti rozpoczęli eksplorację zachodnich i południowych części kolonii, której celem było założenie nowych placówek handlowych i wzmożenie handlu.


Statua hrabiego Louis'a de Buade, de Frontenac na frontonie budynku parlamentu prowincji Quebec w Quebec City. Zdjęcie: Archiwum.


La Salle, dysponując poparciem najwyższych władz kolonii, był potencjalnym konkurentem dla kupców francuskich działających w rejonie Wielkich Jezior, dlatego szybko popadł z nimi w konflikt i postanowił skierować się na południe. W 1680 r. założył fort Crevecoeur nad rzeką Illinois, wokół którego skupiła się duża liczba plemion Illini dostarczających mu futer i skór. W poszukiwaniu bobrów, indiańscy myśliwi zaczęli zapuszczać się coraz bardziej na wschód, na tereny Irokezów. Gdy negocjacje międzyplemienne zakończyły się kłótnią, w wyniku której Illini zamordowali wodza plemienia Seneka, jednego z plemion Ligi Irokezów, stało się oczywiste, że kolejna wojna jest nieunikniona.

Aby pomścić śmierć wodza, wojownicy plemion Seneka i sojuszniczego Miami zaatakowali fort Crevecoeur oraz broniących go Illinów. Doszło do masakry obrońców i ich rodzin, których miejsce ukrycia, kilka mil za fortem, odnaleźli tropiciele Seneka. Nie oszczędzono nikogo, nawet starców, kobiet i dzieci. Illini już nigdy nie zdołali odtworzyć swojej dawnej potęgi.


Rene-Robert Cavelier, sieur de La Salle. Zdjęcie: Courtesy The Historic New Orleans Collection


W 1681 roku La Salle i Tonti postanowili założyć nową placówkę przy górnym odcinku rzeki Illinois. Na jej lokalizację wybrali naturalną fortecę - niedostępną formację skalną, którą nazwali Le Rocher. Dziś miejsce to znane jest jako Starved Rock. Na wiosnę opuścili jednak Le Rocher i rozpoczęli eksplorację Mississippi. Płynąc w dół rzeki dotarli do jej ujścia w Zatoce Meksykańskiej. Zgodnie ze zwyczajem wielkich odkrywców, La Salle przyłączył cały region dorzecza Mississippi do Francji i nadał mu nazwę Louisiana na cześć Ludwika XIV, zaś wielką rzekę nazwał Rzeką Św. Ludwika. Tonti wrócił do Illinois, gdzie przez cały następny rok pracował nad budową Fortu St. Louis. Udało mu się skoncentrować w jego sąsiedztwie około 20 tysięcy Indian aby w ten sposób skutecznie bronić go przed atakami Irokezów.

Z powodu drugiej fazy Wojen Bobrowych w drugiej połowie XVII wieku, lista wrogich Konfederacji Illini plemion bardzo się rozrosła i jedynymi ich sprzymierzeńcami pozostali już tylko Francuzi, którzy zresztą niewiele zrobili aby im pomóc. Indianie Osage i Missouri wypchnęli Illini z obszaru dzisiejszego północnego Missouri i południowowschodniej Iowy, zaś Quapaw zmusili plemiona Michigamea i Chepoussa do opuszczenia północnowschodniego Arkansas. Ci, którzy przetrwali, skierowali się na zachodni brzeg Mississippi i do północnego Illinois.


Henri de Tonti. Fragment portretu Nicolas'a Maes'a. Zdjęcie: Wikimedia Commons


Po śmierci La Salle'a, jego włoski wspólnik Tonti uzyskał koncesję na prowadzenie handlu w Illinois. Gdy jednak duża populacja skupiona wokół Fort St. Louis zużyła większość drewna opałowego oraz przerzedziła stada bizonów, placówkę postanowiono przenieść nad jezioro Peoria, gdzie Tonti wybudował Fort Pimitoui, później nazwany Peoria. Miasto Peoria istnieje do dziś. W ślad za kupcami przybyli tu jezuici, którzy niedługo później założyli kolejne misje: w Chicago, Cahokia i Kaskaskia. Dały one początek osadom, które dziś są dużymi miastami. Sojusz, jaki udało się stworzyć Francuzom stanowił przeciwwagę dla wspieranej przez Anglię Ligi Irokezów.

Trzecia faza Wojen Bobrowych zbiegła się w czasie z Wojną Króla Williama, toczoną pomiędzy Francją i Anglią w latach 1689-97. Rola tego konfliktu w historii jest często niedoceniana. Choć zakończył się on patowo, to w pewnym momencie Francuzi i ich indiańscy sprzymierzeńcy w Ameryce byli o krok od całkowitego pokonania Anglików i wyparcia ich z kontynentu. Ogromne ilości futer i skór napływały do Montrealu, skąd transportowano je do Europy, pomimo trwającej wojny. Wielki wzrost obrotów handlowych spowodował jednak katastrofę. Nadmierna ilość amerykańskiego towaru w Europie spowodowała spadek cen i tym samym utratę zysków. W obliczu tej sytuacji król Francji, Ludwik XIV, w 1696 r. wydał dekret zawieszający francuski handel w rejonie Wielkich Jezior. Rezultatem tej kluczowej decyzji był chaos, który pojawił się w momencie gdy Francja była o krok od unicestwienia Irokezów i zajęcia angielskich kolonii na Wschodnim Wybrzeżu.

Spoiwem łączącym Francuzów i sprzymierzone plemiona indiańskie był handel futrami i skórami. Dawał on również Francuzom możliwość kontroli Indian. Zakaz handlu pozbawił ich tego atutowego argumentu i w efekcie doprowadził do zakończenia wojny i zawarcia pokoju w 1697 r. Jego ustalenia oddały Irokezów pod protekcję Anglii i przywróciły status sprzed wojny. Gdyby nie decyzja Ludwika XIV, dziś w Ameryce Północnej głównym językiem byłby raczej na pewno francuski. Dekret królewski spowodował również upadek Fortu Pimitoui w 1700 r., którego założyciel, Włoch Tonti, udał się na południe, do francuskiej Louisiany i dołączył do Pierre Le Moyne Sieur d'Iberville, pomagając mu wybrać miejsce i zbudować nową osadę u ujścia Mississippi. W 1717 roku powstało tu miasto nazwane La Nouvelle Orleans.


Indianie północnoamerykańscy i francuscy handlarze futer. Fragment mapy William'a Faden'a, 1777 r. Zdjęcie: Wikipedia


Sojusz Francuski, jak można nazwać sprzymierzone plamiona indiańskie z rejonu Wielkich Jezior, faktycznie rozpadł się po dekrecie Ludwika XIV. Gdy jednak w 1701 r. wybuchła kolejna wojna angielsko-francuska, zwana Wojną Królowej Anny, Francuzi zmuszeni byli ponownie szukać indiańskich sprzymierzeńców. Ich pomoc była konieczna dla obrony Kanady. Korona cofnęła dekret zawieszający handel i do Ameryki wysłano odkrywcę i znawcę wschodniego wybrzeża, Antoine Laumet de La Mothe, sieur de Cadillac (fr. wym. "kadijak"). Wkrótce po przybyciu, de la Mothe założył fort, na cześć ówczesnego sekretarza francuskiej marynarki wojennej, Louis'a Phélypeaux, comte de Pontchartrain, nazwanym Fort Ponchartrain, wokół którego osiedliło się kilka tysięcy Indian z różnych plemion. Nazwę fortu zmieniono na Detroit (fr. wym. "detrua") co znaczy "przesmyk" po francusku i odnosi się do wąskiej cieśniny między jeziorami Erie, Saint Claire i Huron, gdzie zbudowano osadę. Wiele lat później największa z detroickiej trójki samochodowej, General Motors, uruchomiła linię luksusowych samochodów i nazwała ją "Cadillac". Antoine de la Mothe, sieur de Cadillac jest uważany za ojca-założyciela Detroit. Na początku XVIII wieku Francuzi założyli jeszcze szereg placówek w rejonie Wielkich Jezior, dzięki czemu handel oraz sojusz militarny przeciwko Anglii i Irokezom, zostały wznowione.


Litografia autorstwa Jean-Adolphe Bocquin'a z 1870 roku przedstawiająca przejęcie przez René Roberta Cavelier sieur de La Salle 9 kwietnia 1682 roku w imieniu króla Francji Ludwika XIV całej rzeki Mississippi i terytorium nazwanego później na jego cześć Louisianą. Zdjęcie: Courtesy World Digital Library


W 1718 roku terytorium Illinois stało się częścią prowincji Louisiana, zaś licencję na wyłączny handel kolonialny przydzielono prywatnej spółce Company of the Indies, której jednym z założycieli był Irlandczyk, John Law. Wynikiem rekrutacji prowadzonej przez Company of the Indies było przybycie przed 1720 rokiem pierwszych kolonistów do indiańskiej wioski Kaskaskia i założenie Fortu de Chartres. Była to najważniejsza placówka francuska do czasu założenia St. Louis w 1763 roku.

W obawie przed ekspansją Brytyjczyków, Francuzi rozpoczęli budowę linii fortów wzdłuż zachodniej granicy dzisiejszej Pennsylvanii. Próba likwidacji tych fortów w 1754 r. przez oddziały milicji z angielskiej Virginii, dowodzone przez majora George'a Washingtona, stała się zalążkiem Wojny Francusko-Angielsko-Indiańskiej, w wyniku której Francja przestała się ostatecznie liczyć w Ameryce Północnej. W 1759 r. Anglicy zdobyli Quebec a rok później Montreal. Zajęli wszystkie forty w rejonie Wielkich Jezior, za wyjątkiem jednego - Fort de Chartres. Francja utrzymała fort i terytorium Indian Illini do 1765 r., pomimo, że wojna zakończyła się Pokojem Paryskim dwa lata wcześniej. Anglia zyskała ogromną Kanadę i cały region Wielkich Jezior i prawdopodobnie zajęłaby również całą francuską Louisianę, łącznie z Nowym Orleanem, gdyby nie została ona potajemnie scedowana przez francuskich Burbonów na rzecz Burbonów hiszpańskich, tuż przed rozpoczęciem negocjacji pokojowych. Próba zdobycia Louisiany oznaczałaby dla Anglii wojnę również z Hiszpanią. Terytorium przejętego od Francuzów Illinois Anglicy włączyli do obszaru kolonii Virginia.

Podczas Amerykańskiej Rewolucji, na terytorium Illinois stacjonował symboliczny garnizon angielski - w Kaskaskia. Fort ten został zajęty przez niewielkie oddziały George'a Rogersa Clarka, praktycznie bez jednego wystrzału. Gdy Francuzi stanęli po stronie Amerykanów, sojusznikami w wojnie z Anglią stali się też Illini. Clark zajął pozostałe forty i w ten sposób, niewielkim wysiłkiem, Amerykanie odebrali Anglikom całe terytorium Illinois. Po wojnie o niepodległość, z obszarów dzisiejszej Indiany, Illinois, Ohio, Wisconsin i Michigan, Amerykanie utworzyli tzw. Terytorium Północno-Zachodnie. W 1800 roku wydzielono z niego Indianę, która obejmowała swoje dzisiejsze terytorium oraz obszar stanów Illinois i Wisconsin. W roku 1803 Illini scedowali wszystkie swoje prawa do ziem Amerykanom i oddali się pod protekcję rządu USA. Sześć lat później, w 1809 r. z wcześniej utworzonego terytorium Indiany oddzielono Illinois, które w 1818 r. przyłączyło się do Unii Stanów Zjednoczonych jako 21 stan. Pierwszym gubernatorem został Shadrach Bond. W tym samym roku wysiedlono Indian Illini do Missouri, a kilkanaście lat później, do wschodniego Kansas. W 1854 r. zostali przeniesieni do północnej Oklahomy, gdzie ich potomkowie żyją do dziś. Prawdopodobnie, gdyby nie traktat oddający ziemie Illini rządowi USA, w zachodnim Illinois istniałby dziś duży rezerwat, a Illini żyliby nadal na swoich ziemiach, a nie w Oklahomie, gdzie żyją resztki kilkudziesięciu plemion z różnych części Stanów Zjednoczonych. Niektóre prowadziły niegdyś ze sobą wielowiekowe wojny. Spotkał ich ten sam los i połączył ten sam rezerwat w Oklahomie.

Informacje o liczbie Indian Illini, jakie pozostawili po sobie pierwsi osadnicy z Europy - francuscy zakonnicy - różnią się znacznie gdyż całe grupy Indian przemieszczały się od wiosek do wiosek w krótkich odstępach czasu. Jeden z misjonarzy podał informację o 20-tu tysiącach Indian zamieszkujących 60 wiosek, podczas gdy kilka lat później inny doliczył się 2 tysięcy i pięciu wiosek.  Marquette i Hennepin szacowali ich liczbę na około 9 tysięcy. Pewne jest jedno: liczba Illini zmniejszyła się dramatycznie w wyniku ciągłych wojen z innymi plemionami. W 1736 r. Francuzi doliczyli się już tylko 2,5 tysiąca Indian Illini. W 1769 r. Illini prawie przestali istnieć. Niemal całkowitą eksterminację zawdzięczają wrogim plemionom, z którymi prowadzili wojny od lat. W 1800 r. było ich już tylko 250-u a pół wieku później - 84 osoby! Pozostali przy życiu Illini należeli do plemion Peoria i Kaskaskia. W 1854 r. połączyli się z plemionami Wea i Piankashaw, również bliskimi unicestwienia. Podczas spisu ludności z 1910 r. połączona grupa plemienna liczyła 128 osób. Obecnie ich populacja w Oklahomie wynosi około 2 tysiące.

Pierwszą stolicą Illinois była Kaskaskia, jednak w 1820 r. przeniesiono ją do miejscowości Vandalia, gdzie zbudowano kolejno aż cztery kapitole. Od 1839 r. do dziś stolicą jest Springfield, a obecny kapitol, ukończony w 1888 r. za cenę 4.5 miliona dolarów, jest drugim kapitolem w tym mieście. Mottem stanu Illinois jest "Land of Lincoln", gdyż przez wiele lat w Springfield mieszkał Abraham Lincoln, 16-ty prezydent Stanów Zjednoczonych. Podczas Wojny Secesyjnej Illinois należało do stanów Północy (unijna armia Illinois liczyła 250,000 żołnierzy), a miasto Cairo leżące przy granicy z Kentucky, stało się centrum zaopatrzenia armii unijnych. Po oddaniu do użytku w 1825 roku kanału Erie umożliwiającego łatwy dostęp do Środkowego Zachodu, do Illinois zaczęły napływać nowe, ogromne fale osadników ze wschodu.

Po Wojnie Secesyjnej (1861-1865) stan przeżył okres największego i najszybszego rozwoju w całej swojej historii. Inaczej niż w stanach Południa, zdewastowanych wojną, duszonych powojenną Rekonstrukcją i ze zniszczonymi podstawami ekonomi, stany Północy nie musiały zaczynać od zera. Wojna toczyła się na wschodzie i na południu, armie Unii dokonały tam straszliwych zniszczeń paląc i rujnując nie tylko plantacje, ale całe miasta (Atlanta) i regiony. Północ nie odniosła prawie żadnych szkód, dlatego wtedy kiedy usuwano zgliszcza w Nowym Orleanie i w Atlancie, w Chicago i w Nowym Jorku budowano fabryki i banki. Właśnie wtedy ogromny rozkwit przeżyło nowe, wspaniałe miasto nad jeziorem Michigan - Chicago. Południe potrzebowało dosłownie wszystkiego: drewna i stali, cegieł i ubrań, a w początkowym okresie Rekonstrukcji przede wszystkim żywności. Wszystkiego tego dostarczała nietknięta przez wojnę Północ. Południe lizało swoje rany przez cale dziesięciolecia. nie było tam prawie żadnego zaplecza przemysłowego: fabryk, stalowni, stoczni ani wielkich węzłów kolejowych. Podstawą ekonomii Konfederacji była bawełna, eksportowana nie tylko do Nowego Jorku, ale prawie na cały świat. Wszystko niezbędne do odbudowy trzeba było przywieźć. Najlepszym chyba dowodem prężności ekonomicznej takich miast jak Chicago był wielki pożar, który prawie doszczętnie strawił centrum pod koniec 1871 roku. W ciągu zaledwie tygodnia od ugaszenia ostatnich płomieni, w morzu zgliszcz i popiołu stało już ponad 5 tysięcy tymczasowych budynków. Odbudowa miasta ruszyła pełną parą prawie natychmiast. Ale nic takiego jak na Południu, nigdy nie zadrzyło się na Północy. Dopiero pierwsza wojna światowa w Europie przekroczyła skalę zniszczeń, jakie dotknęły amerykańskie Południe.


Web Analytics