Krótka historia Nowego Orleanu map1 map2 map5

Monday, Jul 15th

Krótka historia Nowego Orleanu


Louisiana - nazwana tak na cześć Louis le Grand, czternastego króla o tym imieniu rządzącego Francją, stała się francuską kolonią w 1682 roku, kiedy Francuz z Kanady Robert Cavalier, Sieur de la Salle, który przepłynął Mississippi od Wielkich Jezior aż do jej ujścia w Zatoce Meksykańskiej, ogłosił (w dzienniku pokładowym), że odtąd wszystkie ziemie wraz z dopływami wielkiej rzeki, należą do Francji. Był to jednak wtedy akt bez żadnych konsekwencji.


Le Roi Soleil, Król Słońce -Ludwik XIV, król Francji. Zdjęcie: Wikipedia


Dopiero w 1699 roku - dzięki innemu Francuzowi z Kanady, monsieur Pierre Le Moyne Sieur d´Iberville, który wraz ze swym młodszym bratem Jean Baptiste Le Moyne Sieur de Bienville odkrył ujście Mississippi od strony Zatoki Meksykańskiej - Francuzi uzyskali kontrolę nad "swoją" Louisianą.

Eksplorację nowej kolonii zlecono początkowo bogatemu kupcowi Antoine Crozat, któremu w 1712 r. przydzielono wyłączną licencję na handel w Louisianie na okres 15 lat. Przedsięwzięcie okazało się jednak stratne dla Crozata, który po 5 latach poprosił o cofnięcie licencji.


Antoine Crozat. Zdjęcie: Wikipedia


Król Słońce, jak nazywano Ludwika XIV, zmarł w 1715 r., pozostawiając pełną linię kilku ewentualnych następców tronu. Tajemniczym zrządzeniem losu, bezpośredni następca, syn Ludwika XIV, Louis Le Grand Dauphin zmarł na ospę w kwietniu 1711 roku. W lutym 1712 na tą samą chorobę zmarł jeszcze jeden kandydat do tronu, wnuk króla, Ludwik, książę Burgumdii. Miesiąc później okazało się, że dwaj synowie księcia Burgundii, książe Bretonii i mały Ludwik, na razie jeszcze bez tytułu, zapadli na odrę, w owych czasach chorobę przeważnie śmiertelną. Obaj byli leczeni przez wybitnych królewskich lekarzy częstym upuszczaniem krwi, ale na szczęście dla Ludwika, jego przytomna guwernantka zakazała kuracji, dzięki czemu Ludwik pokonał chorobę, która nie oszczędziła jednak jego starszego brata, skrajnie wycieńczonego przez doktorów. W taki oto sposób, 5-letni prawnuk króla Ludwika XIV, któremu jeszcze kilka miesięcy wcześniej nikt nie dałby żadnych szans na dostanie się w pobliże tronu, stał się formalnie królem Francji. w czym wielu upatrywało rękę Opatrzności. Należy bowiem pamiętać, że działo się to wszystko ponad 400 lat temu, kiedy ludzie nie byli jeszcze tak podejrzliwi jak dziś.


Prawnuk Króla Słońce, Ludwik XV. Zdjęcie: Wikipedia


Władzę faktycznie sprawował stryj Ludwika, regent Philippe II, duc d'Orléans. Do jego obowiązków, obok instruowania małego władcy w sekretach królewskiego fachu, należało zarządzanie państwem i jego zamorskich posiadłości do czasu osiągnięcia przez króla pełnoletności. Kiedy Monsieur Crozat zrezygnował z przywileju wyłącznego handlu na terenie amerykańskiej kolonii, znalezienie kogoś na jego miejsce stało się palącą koniecznością.


Filip II, Książę Orleanu. Zdjęcie: Wikipedia


Książę Filip nie musiał daleko szukać chętnego na louisiańską licencję. Jego przyjaciel John Law, kupiec i przedsiębiorca ze Szkocji, zorganizował był właśnie wysoce dochodowy Banque Royale (znacjonalizowany niebawem na jego włsne życzenie i wspierany przez rząd) i sam zaproponował regentowi utworzenie przedsiębiorstwa - Mississippi Company - finansowanego przez Banque Royale. Kompania pana Law miała się zająć sprawami gospodarki i handlu w Louisianie i bez żadnych przeszkód otrzymała licencję na eksplorację kolonii na 25 lat. Jedną z pierwszych jej decyzji było założenie miasta nad Mississippi, które roztropny John Law nazwał imieniem regenta, zamiast małoletniego króla. Rezolucja władz spółki wydana we wrześniu 1717 r. stwierdzała: "Zdecydowano, że 30 lig od ujścia rzeki powstanie miasto, które będzie się nazywało Nouvelle-Orleans, do którego będzie można dotrzeć rzeką lub jeziorem Pontchartrain". Nowego Orleanu nie założył żaden przedstawiciel króla Francji, generał ani gubernator, lecz prywatna korporporacja handlowa.


John Law. Zdjęcie: Wikipedia


Wbrew temu co podają książki do historii, Nowy Orlean nie został założony w 1718 roku, ale rok wcześniej, w 1717. Właśnie w tym roku nowemu gubernatorowi kolonii, wspomnianemu wcześniej panu Jean Baptiste de Bienville, którego starszy brat Pierre zmarł w międzyczasie, powierzono misję przeniesienia siedziby rządu z Fortu Biloxi na samym wybrzeżu Zatoki, gdzieś w pobliże ujścia rzeki Saint-Louis, jak naturalnie Francuzi przemianowali indiańską "misi-sipi" - "wielką wodę". Data wydania zarządzenia o budowie miasta wydaje się jedyną właściwą datą założenia Nowego Orleanu. Miejsce, które wybrał, było indiańską wioską leżącą pomiędzy rzeką a wielkim jeziorem na północy. Nie wiadomo na pewno kiedy dokładnie Bienville rozpoczął prace na wyznaczonym miejscu, lecz w raporcie do Ministra Marynarki z 12 czerwca 1718 r. napisał: "Obecnie pracujemy nad założeniem Nowego Orleanu, 30 lig powyżej ujścia Mississippi". Gdy w 1968 r. w Nowym Orleanie obchodzono 250 rocznicę założenia miasta, ustalono, że datą rozpoczęcia prac był 16 kwietnia. Plany miasta miał stworzyć główny inżynier Louisiany, Pierre Le Blond de la Tour, lecz faktycznie ich autorem był jego asystent, Adrien de Pauger. Pomiary terenu, na którym dziś leży Vieux Carre, rozpoczął w marcu 1721 r.


Jean Baptiste Le Moyne Sieur de Bienville, pierwszy gubernator francuskiej Louisiany. Zdjęcie: Wikipedia


Nowe miejsce nazwano Nouvelle-Orleans cztery lata zanim pierwsi robotnicy zaczęli wyrąbywać odwieczne cyprysy i zasypywać trzęsawiska. Nazwa tego miejsca została nadana na cześć Jego Wysokości regenta Francji, Louis Philippe duc d´Orleans - Ludwika Filipa, księcia Orleanu. Do dziś nie rozstrzygnięto dlaczego nazwa Nowy Orlean jest gramatycznie rodzaju żeńskiego. Podobnie jak język polski, francuski rozróżnia rodzaje rzeczowników, a Nouvelle jest rodzaju żeńskiego. Wbrew zasadom gramatycznym i przyjętym zwyczajom, według których nazwy miast i miejsc są po francusku zawsze rodzaju męskiego, Nowy Orlean pozostał "Nouvelle", czyli "Nowa". Dla Anglików i Amerykanów sprawa nadawania rodzajów rzeczom jest w ogóle co najmniej zabawna - jeżeli nie wręcz bez sensu, zwłaszcza gdy pochodzi od Francuzów - zaś po polsku Nowy Orlean jest zdecydowanie rodzaju męskiego. Tak czy owak, nad sprawą tą zastanawiał się już jeden z najpierwszych krzewicieli katolicyzmu nad Zatoką Meksykańską, jezuita, ojciec Charlevoix, który w 1721 roku pisał: "Jestem w owym słynnym mieście zwanym Nouvelle-Orleans. Ci, którzy wymyślili tą nazwę, musieli sądzić, że miejsce to jest rodzaju żeńskiego. Ale cóż to ma za znaczenie? Ustanowiono nowy zwyczaj, a ten jest ponad wszelkimi zasadami gramatyki".

W 1717 roku przybyła tu z Francji pierwsza grupa osiemdziesięciu robotników warzelni soli, skazanych na banicję do Nowego Świata za oszustwa podatkowe. Pierwszymi kolonistami w Louisianie byli wszelkiego rodzaju skazańcy i ludzie z marginesu społecznego. Wraz z przybyłymi kilka tygodni później stolarzami i innymi robotnikami skazanymi za rozmaite przestępstwa, zostali rozlokowani wzdłuż brzegu wielkiej rzeki w tymczasowych obozowiskach. Z pobliskiego fortu Natchez, Bienville wezwał niejakiego Jacques´a Barbazon de Pailloux i mianował go zarządcą powstającej osady.

Niezadowolony z lokalizacji nowej siedziby rządu kolonialnego główny inżynier królewski w Louisianie i kuzyn gubernatora de Bienville, Pierre Le Blond de La Tour, sugerował co prawda inne miejsca, ale opierał się tylko na niedokładnych mapach, jako że nie znał dokładnie okolicy. Miał jednak sporo racji, bowiem miejsce takie jak to, nie nadawało się na budowę miasta żadnej wielkości i żaden przytomny urbanista, nawet w osiemnastym wieku, nie odważyłby się proponować pełnych krokodyli bagien na stolicę kolonii. Monsieur Bienville nie był jednak urbanistą, miał za to wielkie ambicje, a jako królewski gubernator mógł sobie pozwolić na zignorowanie rad specjalisty. Polecił tedy przybyłemu do Louisiany w 1720  Adrienowi de Pauger, udanie się do ujścia Mississippi i po dokonaniu niezbędnych pomiarów, nakreślenie planów miasta. De Pauger dokonał tego 5 marca 1721 roku. Po wielkim huraganie jaki nawiedził Louisianę w 1722 roku i zrównał z ziemią kilkadziesiąt istniejących już prowizorycznych budynków w powstającym właśnie Nowym Orleanie, Le Blond de La Tour stanowczo odradzał budowę tu miasta i zalecał przeniesienie stolicy z powrotem do Nowego Biloxi.

De Pauger, a nie de La Tour jest podawany jako twórca tradycyjnego układu ulic "w kratkę" pierwszej oryginalnej osady - Vieux Carre, ale nie jest to w pełni ścisłe. Układ ulic Nowego Orleanu De Pauger'a to w dużej mierze układ powielony z planu miasta Biloxi projektu królewskiego inżyniera, Le Blond de La Tour.

Można by się zatem spierać co do właściwej daty założenia miasta, skoro dopiero w marcu 1721 r. powstały zaledwie plany pierwszych ulic. W ślad za Francuzami uznaje się jednak, że miejsce to, jeszcze nie miasto, było jednak zasiedlone - choćby tylko przez złoczyńców - i nazwane, na długo wcześniej zanim wzniesiono pierwszy, drewniany dom i Nowy Orlean stał się stolicą największej kolonii w Północnej Ameryce. Ostatecznie, Bienville miał jego wizję już wtedy, kiedy paryski sąd zastanawiał się gdzie by tu wysłać oszukujących podatników. Oryginalny plan de Pauger´a nadał osadzie symetryczny, prostokątny kształt. Dlatego najstarsza sekcja miasta została nazwana przez Francuzów Vieux Carre - Stary Rynek. Nazwę tą kochają do dziś wszyscy Nowoorleańczycy.

Budowa portu morskiego 110 mil od morza, u ujścia rzeki ze zdradliwymi płyciznami, w których utknęły setki okrętów nie miało sensu, to fakt. Mało tego, Nowy Orlean leży 6 stóp poniżej poziomu morza, nad brzegiem wielkiej i niebezpiecznej rzeki zalewającej powodziami tysiące akrów okolicznej depresji i na trasie częstych w tym rejonie huraganów. Nowoorleańczycy mówią, że to było Przeznaczenie. To miasto musiało powstać właśnie i tylko tu. Kolonia była częścią wielkiego planu, w który banki i prywatni inwestorzy zainwestowali astronomiczne sumy i który przyczynił się do bankructwa Francji.

Louisiana była pierwszą kolonią w Nowym Świecie, w której w 1768 - osiem lat przed podpisaniem Deklaracji Niepodległości trzynastu stanów Unii - wybuchł bunt kolonistów przeciwko matczynemu krajowi. W 1762 Ludwik XV, w wyniku tajnego porozumienia w Fountainbleu, scedował Louisianę na rzecz swego burbońskiego kuzyna, króla Hiszpanii Karola III. Francuscy koloniści wzniecili wtedy powstanie wygnawszy jednocześnie hiszpańskiego gubernatora, ale protesty nie zdały się na nic. Pięciu głównych prowodyrów zawisło na pośpiesznie skleconych szubienicach, kiedy Alexander O´Reilly - Irlandczyk w służbie Hiszpanii - stłumił rewoltę kilka tygodni później.


Król Hiszpanii Karol III. Zdjęcie: Wikipedia


Dwie wielkie bitwy o Nowy Orlean miały większe znaczenie dla jedności i przyszłości młodej, amerykańskiej  republiki, niż wszystkie pozostałe stoczone kiedykolwiek na ziemiach Północnej Ameryki. Rozpoczęta w 1812 roku druga wojna z Anglią zakończyła się co prawda, ale armie rozlokowane na Południu nie miały o tym pojęcia w dniu 8 stycznia 1815 roku. Gdyby nie doszło do wielkiej Bitwy o Nowy Orlean, w której późniejszy siódmy prezydent Stanów Zjednoczonych, generał Andrew Jackson zdruzgotał armię Wielkiej Brytanii, Anglia odrzuciłaby postanowienia Traktatu z Ghent i utrzymała kontrolę nad Nowym Orleanem - w praktyce więc nad całym dorzeczem Mississippi. Zakup Louisiany, który powiększył obszar Stanów Zjednoczonych dwukrotnie, zostałby zniweczony, gdyby Amerykanie nie wygrali bitwy o Nowy Orlean.


Andrew Jackson. Zdjęcie: Archiwum


Poł wieku później, 25 kwietnia 1862 roku, najważniejsze centrum Konfederacji - Nowy Orlean - zostało zajęte przez wojska Unii po zażartej bitwie na Mississippi pomiędzy wrogimi flotami. Strata największego portu w świecie oraz zablokowanie Mississippi skazały Konfederację na porażkę, choć minęły jeszcze trzy lata zanim Południe podpisało kapitulację. Nowy Orlean poznał smak okupacji przez wrogą armię oraz chaos lat powojennej odbudowy, pełnych politycznego i gospodarczego nieładu, niezadowolenia mieszkańców, rozruchów i przemocy, przekupstwa i rozlewu krwi w zamieszkach. W 1877 r. byli przywócy Konfederacji pochodzący z Nowego Orleanu, obmyślili najbardziej przewrotną zagrywkę polityczną, uznawaną za  polityczny układ stulecia. Polegał on na manipulacji prezydenckim głosowaniem elektorskim. W zamian za decydujący elektorski głos w wyborach, przyszły Prezydent USA, Rutherford B. Hayes miał wycofać federalne oddziały, nadal okupujące miasto i gwarantujące trwanie niechcianego reżimu. Inne wydarzenie, wpływające na losy milionów ludzi w USA rozpoczęło się również w Nowym Orleanie. Wydarzeniem tym była bezprecedensowa rozprawa sądowa pomiędzy Plessym i Fergusonem, w efekcie której wyrok Sądu Najwyższego USA dał początek erze separacji rasowej, na ponad pół wieku skazując murzynów na status obywateli gorszej kategorii.


Prezydent Rutheford Heyes. Zdjęcie: Archiwum


Na przestrzeni wieków Nowy Orlean doczekał się wielu nazw. "Crescent City", "Queen of the South" i kilku innych, nie mniej romantycznych.  "Crescent" to po angielsku Księżyc w pierwszej fazie, w kształcie cienkiego sierpa, a dostojna Mississippi właśnie w tym miejscu wije się jak sierp. Uczeni sądzą, że nazwa "Mississippi" pochodzi z języka Indian Algonquin. "Misi" znaczy "wielki" zaś "sipi" to "woda". Francuscy koloniści eksplorujący górną część rzeki zapisywali tą nazwę różnie: Mischipi, Messipi, Michasippi. Indianie zamieszkujący tereny niżej nazywali ją "Malbanchyija", "Malabanchia", "Barbancha". Hiszpanie używali swoich nazw: Rio Grande, Rio de Spiritu Santo i Palizado, zaś Francuzi nazwali ją po swojemu: Conception Immaculée, potem Colbert, a w końcu - oczywiście - St. Louis.

Pożary, powodzie, burze i finansowe krachy nie omijały miasta. W 1832 r. epidemia cholery zabiła jedną dziesiątą populacji, zaraza żółtej febry kilkakrotnie powracała do Nowego Orleanu, pozbawiając życia łącznie nie mniej niż sto tysięcy mieszkańców. Rozegrały się tu najbardziej przewrotne w historii Ameryki wydarzenia. Ksiądz, który próbował uruchomić siejącą strach Inkwizycję podczas panowania hiszpańskiego, powrócił za czasów władzy Francuzów pod innym imieniem i stał się najbardziej uwielbianym klerykiem, jaki kiedykolwiek służył w nowoorleańskiej parafii. Oddalone o kilkadziesiąt mil od morza nabrzeża stały się częścią najruchliwszego portu w Ameryce. Rakietowe silniki pomocnicze, które były niezbędne do wyniesienia człowieka na Księżyc zostały skonstruowane w Nowym Orleanie. Jedyna forma artystyczna, która wywodzi się nie skąd innąd lecz tylko z Ameryki - muzyka jazzowa - narodziła się właśnie tu, w Crescent City.

Ale nie byłoby Nowego Orleanu, gdyby nie Wielka Rzeka - Mississippi. Gdyby nie ona, miasto nie byłoby nawet amerykańskie, gdyż to właśnie korzyści z posiadania jej na swoim terytorium doprowadziły do zakupu Louisiany przez USA. Dzięki niej, nowoorleański port jest na drugim miejscu pod względem wartości przechodzących tędy tpowarów dając miastu 50 centów zysku z każdego dolara pochodzącego z handlu. Mississippi od zawsze była autostradą przynoszącą ze swoim nurtem zarówno dobrobyt, jak i zniszczenie - dochodowy handel, towary z całego świata, powodzie, przynoszone z południowych krajów zarazy, piratów i wojskowe inwazje. Nowy Orlean wycierpiał dużo od tej kapryśnej rzeki, ale dzięki niej przetrwał i prosperuje do dziś.

Mississippi rozciąga się na długości ponad 2,300 mil (ok. 4,000 km) od swoich źródeł w Minnesocie, do ujścia w Zatoce Meksykańskiej, przepływając przez 31 stanów i 2 prowincje kanadyjskie. Całkowita powierzchnia jej zlewiska zajmuje ponad milion mil kwadratowych (2,588,881 km kwadratowych). Wprost niewiarygodne, ale obszar ten stanowi 1/8 całej powierzchni USA! Dorzecze Mississippi jest drugim po Amazonce największym dorzeczem na świecie, większym od dorzecza Nilu i Żółtej Rzeki w Chinach! Inżynierowie szacują, że każdego dnia przez Nowy Orlean przepływa 300 miliardów galonów (trylion, sto trzydzieści pięć miliardów, pięćset milionów litrów - 1,135,500,000,000) wody. Czy można sobie w ogóle wyobrazić takie liczby? Na każde 1,000 funtów masy wodnej, rzeka niesie 2 funty ziemi, skąd wzięło się jej przezwisko: "Błotna Mississippi". Naukowcy wyliczyli, że każdego roku ilość naniesionych przez rzekę osadów wystarczyłaby na zbudowanie piramidy 72-krotnie większej od Wielkiej Piramidy w Egipcie, która mierzy 482 stopy (147 m) wysokości i ma 755 stóp (230 m) długości podstawy. Niektórzy naukowcy sądzą też, że pod korytem Mississippi na głębokości kilkudziesięciu czy kilkuset metrów płynie druga rzeka, tak samo poteżna jak ta na powierzchni. Według niedawnycyh wyliczeń, ilość wody wpływającej do delty w Zatoce Meksykańskiej jest tak wielka, że musi ona pochodzić z jakiegoś dodatkowego, nieznanego źródła. Nie wiadomo czy to prawda, wiadomo jednak, że wzdłuż Mississippi biegnie synny New Madrid Fault, wielkie pęknięcie tektoniczne, które grozi wielkim trzęsieniem ziemi, kataklizmem na skalę kontynentalną w jakiejś niesprecyzowanej dokładnie przyszłości. Jego najbardziej aktywny odcinek ciągnie sę pomiędzy St. Louis, Missouri i Memphis, Tennessee. "Tektoniczny pomruk" spowodowany tąpnięciem głęboko pod ziemią niewielkiego fragmerntu Madrid Fault w grudniu 1811 i styczniu/lutym 1812 roku był odczuwalny nie tylko w St. Louis i Chicago, ale nawet w Nowym Jorku i spowodował czasowe odwrócenie biegu Mississippi.

Kiedy Nowy Orlean stał się amerykański, jego populacja liczyła niecałe 8 tysięcy mieszkańców, z których połowę stanowili niewolnicy i wolni kolorowi. Mimo, że boom nastąpił niemal natychmiast po zakupie Louisiany, kiedy Amerykanie zaczęli przybywać masowo do Nowego Orleanu, największym bodźcem dla rozwoju miasta okazało się wynalezienie statku parowego. Pierwsza tego typu łódź, nazwana "New Orleans", zawinęła do nowoorleańskiego portu 10 stycznia 1812 r. Jej właścicielem był Nicholas Roosvelt. W ciągu kilku następnych lat statki parowe stały się codziennoscią w krajobrazie Mississippi, a transport rzeczny ludzi i towarów otworzył niespotykane wcześniej możliwości handlowe i biznesowe. Gwałtowny rozwój transportu rzecznego, łączącego wszystkie rejony kraju na wschód od Gór Skalistych, spowodował też, jakby mimochodem, największą eksplozję populacji w historii Nowego Orleanu, która z 46 tys. w 1830 roku, wzrosła do ponad 100 tys. w 1840, plasując miasto na trzecim miejscu po Nowym Yorku i Baltimore.

Nowy Orlean jest miastem z osobowością. Jego charakter kształtował się w lepszych i gorszych czasach, pod wpływem różnych czynników. Budowali go francuscy i hiszpańscy koloniści, emigranci z Włoch i Jugosławii, ludność kolorowa, Anglosasi, Irlandczycy, Niemcy i miejscowi Indianie - wszyscy mieli swój wkład w kształtowanie tego fascynującego miejsca i jego kultury. W ciągu ostatniego 25-lecia XX wieku ciekawość, jaką wzbudza "Królowa Południa" stała się głównym źródłem utrzymania mieszkańców - jest nim turystyka i usługi. Nowy Orlean ma 35 tysięcy pokoi hotelowych i nawiększą po Nowym Jorku i San Francisco ilość dobrych restauracji.


Web Analytics